czwartek, 1 sierpnia 2013
Nieco o przyjaźni...
Czym właściwie jest przyjaźń? Niezidentyfikowaną spójnością łączącą dwie lub więcej osób? Głębokim uczuciem, porównywalnym do miłości? Lojalnością, wiernością, oddaniem, uczuciem? Czy może po prostu więzią? Myślę, że tym wszystkim i jeszcze więcej... Niektórzy uważają, że przyjaźń jest przereklamowana, że w tych czasach nie warto się przywiązywać do kogoś i mu ufać, że można liczyć tylko na siebie. A ja naprawdę nie mam pojęcia, co zrobiłabym bez przyjaciół... Nie przetrwałabym. To Oni jako jedyni dają mi siłę do życia, przepełniają energią i ciepłem. To dla Nich żyję. Bo tak naprawdę to oprócz Nich (i rodziny) nie mam niczego. Miłość? To widmo, ulatuje, gdy tylko pojawi się najdrobniejsze niepowodzenie... Może nie u wszystkich, ale u mnie tak, ja już chyba po prostu nie potrafię kochać nikogo innego niż... nie ważne. No więc... To Oni są w najtrudniejszych chwilach, to Oni śmieją się ze mną, płaczą, złoszczą, są dosłownie zawsze. Bez Nich nie ma mnie. I kocham ich bezgranicznie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)